Opiszę, ku przestrodze, swoją…

Opiszę, ku przestrodze, swoją jeszcze niezakończoną przygodę ze słynnym pomarańczowym operatorem – Orange.

EDIT na końcu tekstu XD

tl;dr;

pokaż spoiler jeśli zachęci was usługa orange, zastanówcie się dwa razy czy chcecie mieć do czynienia z ich obsługą klienta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Szukałem oferty internetu w nowym mieszkaniu. Zdecydowałem się na Orange Love z LTE, bo dawali dużo GB, które swobodnie przechodzą między telefonem, a kartą w modemie. Nie ma w moim budynku dostępu do światłowodu, a nawet kablówki UPC, więc trochę byłem skazany na tę opcję, no bo nikt rozsądny nie brałby Neostrady na kablu telefonicznym XD

No i spoko, wszystko załatwione przez telefon, kurier przyjechał, karta włożona, no to chcę skorzystać z internetu.

Pierwszy problem – karta włożona w modemie nie działa. Musiałem zadzwonić na infolinię, żeby pan coś tam kliknął/aktywował/cholerawieco. To chyba nie jest normalna sytuacja. No ale nic, małe potknięcie, jeszcze wtedy.

Po maksymalnie dwóch miesiącach zaniepokoiło mnie działanie mojego modemu LTE – Orange Airbox 2 LTE (Alcatel). Otóż ten co jakiś czas potrafił się samoczynnie wyłączyć, bez żadnych towarzyszących zmian (nie nagrzewał się, nieważne czy na kablu czy baterii). Zacząłem grzebać w internecie i co się okazało – ten sprzęt to totalne gówno, jeden z „ekspertów” na ich forum napisał nawet, że w sumie to najlepiej wymienić modem na inny XD

Czyli tak, uświadomiłem sobie, że Orange świadomie wcisnął mi (bo jest sprzedawcą na fakturze) jakiś bubel. Co najlepsze, nie tylko mi, bo jest to podstawowy i na pewno zdecydowanie najczęściej wybierany modem LTE (ups, już od jakiegoś czasu nie, ciekawe dlaczego zniknął ( ͡º ͜ʖ͡º)). Teraz oczywiście żałuję, że poleciałem wedle cebuli i skusiła mnie wizja urządzenia za raptem 30 złotych, by móc korzystać z LTE stacjonarnie. Myślałem, że podstawowy modem również będzie spełniał swoją podstawową funkcję, czyt. działał bezawaryjnie. Głupi ja ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Z czasem problem zaczął coraz bardziej uprzykrzać korzystanie z Internetu – za każdym razem trzeba było otwierać pokrywę, wyjmować baterię i włożyć ponownie, włączyć modem i podłączyć się do sieci, by móc na nowo korzystać z Internetu, zazwyczaj od kilku do 30 minut, bo znowu wtedy zdarzało się to samo.

No to moja leniwa dupa kazała mi zadzwonić na infolinię – dowiedziałem się tyle, że MOGĘ zostawić sprzęt w salonie. Aha, okej. Idę więc do salonu, jest koniec czerwca.

Salon w Złotych Tarasach – osób w kolejce ze 40, nie wiem gdzie one były w sumie, więc raptem poczekałem godzinkę (XD). Pani mnie przyjmująca uczyła się, co nie pomogło sprawie. No więc tak czego się dowiedziałem – tych modemów (opatrzonych wizerunkiem Orange) już nie wymieniają, bo ich nie mają i nie prowadzą ich sprzedaży, więc te idą do jakiegoś januszowego serwisu do naprawy. I nie dostanę chociaż modemu zastępczego? No nie, nie mają XD No dobrze, chuj, zgłaszam z tytułu gwarancji. Aha, system padł i się nie da. Zapraszamy w poniedziałek.

Idę więc w poniedziałek, tym razem do innego salonu, bo to jak to tam wyglądało, to mnie trochę przeraziło. Znowu oczekiwanie godzinkę w kolejce. Pani wypełniła formularz zgłoszenia reklamacji z tytułu gwarancji producenta (no właśnie). Powiedziałem już wtedy, że ja w sumie mogę dopłacić do lepszego urządzenia, jeśli tak się da, byle nie mieć z tym czymś więcej do czynienia. Usłyszałem, że nie ma takiej opcji.

Po dwóch tygodniach sms – „zapraszamy po odbiór urządzenia” (ani kiedy, ani gdzie, trochę bieda). Zabieram modem, na raporcie z naprawy widzę:

Opis naprawy: Aktualizacja oprogramowania.

DWA KURWA TYGODNIE, żeby zaktualizowali oprogramowanie, które, jeśli oni nie mają „tajnych” aktualizacji, to i ja robiłem XD

Kręciłem głową na sam widok tego protokołu. Nie myliłem się – dosłownie po dwóch minutach po włączeniu, to samo XD

Wracam na następny dzień do tego samego salonu, tej samej pani – „ojej, naprawdę nie naprawili?”. Pani ewidentnie przyjęła strategię „jaki ten serwis straszny” próbując zmazać winę i odpowiedzialność z Orange. W KOLEJNEJ REKLAMACJI napisała:

router sam się restartuje oraz wyłącza. Karta sim była wymieniona na nową [nie była] i nic nie pomogło, proszę o skuteczną naprawdę klient nie może korzystać z internetu bo serwis zamiast naprawić tylko aktualizacje wgrywa przez co traci klient

Zrezygnowany, pytam czy to kolejne dwa tygodnie, a więc łącznie miesiąc bez urządzenia by móc korzystać stacjonarnie z internetu (siedziałem ile mogłem na hotspocie nagrzanego iPhone’a). Jedyny pozytywny aspekt trzeciej wizyty w salonie to ten, że niezależnie od sukcesu naprawy, złożę za pomocą pani reklamację na sam serwis. Aha, no fajnie, ale naprawcie.

Mamy 17 sierpnia, przewidywany termin rozpatrzenia reklamacji na zgłoszeniu to 30 lipca. Co ciekawe, już 23 lipca dostałem smsa:

Wyjasniamy zgloszenie. Odpowiemy najpozniej do 15.08.2019. Przepraszamy za opoznienie. Orange

brak słów XD Nie wiem w sumie co teraz najlepiej zrobić. Półtorej miesiąca bez urządzenia, oczywiście gwarancja nie przewiduje terminu, a do ustawowych 30 dni jeszcze trochę. No to pomyślałem, że jak oni sobie w takie kulki lecą, to chociaż im zrobię reklamę tych praktyk ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Będę w poniedziałek dzwonił do tego salonu, na pewno zgłoszę reklamację z tytułu rękojmi. Coraz bliżej jestem kupna modemu, ale wiem, że jeżeli to zrobię, to mogę machnąć ręką na tych skurwysynów i ujdzie im to płazem, jak pewnie robi większość ludzi w końcu (co ciekawe, Orange usunęło adres emailowy boku – reklamację internetowo przyjmuje tylko konsultant na czacie, który po nieformalnym opisaniu sprawy powiadamia jedynie „reklamacja została przyjęta” – piszę to, bo w tym osobnym zgłoszeniu przesłano mi później smsa, że jeżeli dodam protokół naprawy i nie wykonywano połączeń w reklamowanym okresie [domyślam się, że z tej drugiej karty LTE], to dokonają zwrotu abonemantu). Najpierw zadzwonię na infolinię UOKiK-u, może tam coś podpowiedzą.

EDIT właśnie sprawdziłem status naprawy (bazując na pierwszej naprawie, tak nie wiedziałbym kto to naprawia, a więc gdzie to sprawdzić) poprzez imei: NAPRAWILI. Wymienili płytę główną i baterię. Wysłali. Kurier FedEx dostarczył do salonu. Kiedy? 1 sierpnia XD Ja nie dostałem żadnej informacji, listownie, smsowo, emailowo. Co w takim razie mogę zrobić? Pewnie jak zadzwonię, to okaże się, że w salonie go mają, ale mimo, że naprawiony, to wciąż, proces reklamacji nie został zakończony, bo nie przesłali mi informacji o możliwości odbioru, a wydaje mi się, że większość klientów żyła by w pełni przekonana, że wciąż jest w naprawie, nie sprawdzając statusu naprawy (zobaczymy czy będzie działał XD).

#orange #chujoweuslugi #telekomunikacja #lte #siecikomorkowe #internet #internetmobilny